Amiga CD32 – Commodore (1993)

Kącik hardware – Amiga CD32 – Commodore (1993)

W połowie 1993 roku Commodore zaprezentowało jedno z ostatnich swoich, epokowych dzieł. Firma która znana była z produkcji mikrokomputerów zdecydowała się wkroczyć na no rynek. RYNEK KONSOL. Mało tego. Postanowiła także niczym taran wkroczyć swoim produktem w erę 32 bitów (!).
Amiga CD32 była poprawioną Amigą 1200 z CD-romem oraz umieszczona w nowoczesnej, konsolowej obudowie.
Specyfikacja była obiecująca i dosyć mocna jak na 1993 rok.
– procesor Motorola MC68EC020 o taktowaniu 14,32 MHz (NTSC) lub 14,18 MHz (PAL)
– 2 MB pamięci Amiga Chip RAM / VRAM
– 1 MB pamięci ROM z systemem Kickstart ROM 3.1 i zintegrowanym systemem plików CDFS
– 1 KB pamięci EEPROM do zapisywania stanu gry
– chipset AGA
– Amiga OS 3.1
W segmencie konsol w tamtym czasie Apple Bandai Pippin czy PC-FX (od NEC) były tak egzotyczne że mało kto o nich słyszał. Realnymi konkurentami dla Commodore były więc 3DO i Atari Jaguar. Twór Panasonica był jednak bardzo słabo rozpowszechniony w Europie a na Jaguara było gier jak na lekarstwo. Po za tym CD32 oferowała coś czego te konsole zapewnić nie mogły. Bez trudu mogła się zamienić w wypasioną i dopakowaną Amigę 1200 i korzystać z całej (gigantycznej) biblioteki gier i programów na ten komputer.
Projekt był tak tajny że do maja 1993 roku nikt nawet o nim nie słyszał. Nie było żadnych przecieków. Zero. Dopiero wtedy pojawiły się pierwsze artykuły o nowej konsoli Commodore. Jako ciekawostkę dodam iż początkowo nazwano ją Amigą 1400 CD. Pierwsze egzemplarze które trafiły do sklepów były sprzedawane w cenie 299 funtów (więc była to naprawdę atrakcyjna cena) a w komplecie znajdował się jeden pad oraz dwie gry: Oscar i Diggers.
I właśnie w Wielkiej Brytanii Amiga CD32 sprzedawała się jak ciepłe bułeczki zmiatając z rynku konsolę Sega Mega CD. I to był pierwszy znak ostrzegawczy. Commodore całą parę w marketing puściło właśnie w UK choć ogólnie w Europie CD32 sprzedawała się całkiem dobrze. Użytkownicy zaczęli jednak narzekać. Na pada który był fatalnie wykonany i odbiegał jakością od reszty. Nie podobała im się także bryła konsoli i uznawano ją za wielki i nieużyteczny kloc. Jak bardzo szkoda że nie wpakowano ją do obudowy CDTV…
W USA w tym czasie istniał wielki i nienasycony rynek. Tyle że CD32 NIGDY nie została wypuszczona w USA. Dlaczego? Dlatego że Commodore naruszyło niewielki patent dotyczący MIGAJĄCEGO KURSORA(!!!) Serio. Kosztowało ich to jeszcze dodatkowo 10 mln dolarów. Olbrzymie ilości CD32 w fabrykach mieszczących się na Fiflipinach zostały zarekwirowane przez rząd za to że Commodore użytkowało tamtejsze fabryki). Ostatecznie jakiś procent trafił do Kanady ale w USA nie pojawiły się na rynku NIGDY.
Dodatkowo na CD32 pojawiało się coraz mniej tytułów. Commodore postanowiło zastosować w przypadku CD32 zupełnie inną politykę wobec deweloperów (200 dolarów kosztowało oprogramowanie a ponadto 3 dolary za każdą sprzedaną grę miało wędrować do Commodore). Tyle że ta polityka zemściła się na nich. Deweloperzy miast produkować nowe gry… zaczęli przerabiać istniejące już tytuły (co było niezwykle proste) i wydawać je jako pełnoprawne gry na Amigę CD32. Niespełna rok po wypuszczeniu na rynek Amigi CD32 Commodore zbankrutowało i wielu twierdzi że ta konsola była gwoździem do ich trumny.
Co się stało że się… zepsuło? To samo co w przypadku Atari czyli FATALNY MARKETING. Koncentrowanie się tylko na jednym rynku. Cala masa drobnych błędów które gdyby występowały osobno byłyby do zniesienia ale wszystkie na raz stworzyły wybuchową mieszankę która pociągnęła firmę na dno. Oficjalnie konsola sprzedała się w 100 tysiącach egzemplarzy i była pierwszą 32 bitową konsolę z CD-romem.
CD32 miałem dosyć krótko. Kilka miesięcy. Była solidnym sprzętem na giełdę. Na CD nagrywało się wtedy obrazy dyskietek a potem szybko i sprawnie nagrywało się te obrazy klientom na ich dyskietkach DD. Jedyną grę w którą na niej grałem było Tower Assault. Intro robiło wrażenie ale sama gra wyglądała identycznie jak na A1200. Potwierdzam też że pad był fatalnej jakości. Nie wiem kto był odpowiedzialny za jego skonstruowanie ale powinno mu się zapewnić specjalny pokój w piekle 🙂
Po za tym CD32 po dołączeniu klawiatury i myszy oraz HDD stawała się bardzo fajną Amigą 1200 i robiła robotę. Tyle że to co miało być interesującą opcją stało się szybko jedynym jej racjonalnym wykorzystaniem. Na koniec powiem wam że poluję dziś na dobry egzemplarz CD32 bo mimo tego że miałem ją bardzo krótko czuję do niej jakiś niezwykły sentyment. I mnie osobiście nawet nie przeszkadzały jej kształty.

Tom Rollauer